sobota, 14 grudnia 2013

40. Małe co nieco :)

Chciałabym wszystkim, którzy pisali do mnie i pytali się czemu zniknęłam, bardzo podziękować za troskę i słowa otuchy. Tęskniłam bardzo za Wami. Czytać czytałam i czytam, jednak jest to zbyt mało, żeby regularnie prowadzić blog i pisać recenzje. Dlatego spróbuję od czasu do czasu wstawiać krótkie notatki, opinie na temat tego co udało mi się pochłonąć w ostatnim czasie. Postaram się także częściej zaglądać na Wasze blogi ( bo zaglądać zaglądałam ) i w końcu zostawiać swoje komentarze pod Waszymi recenzjami.
Jeszcze raz dziękuję Wszystkim i serdecznie pozdrawiam:)


Vanessa James i Lynne Barrett-Lee -"Dziewczynka bez imienia"


„Dziewczynka bez imienia” powstała z notatek córki, która chciała spisać i utrwalić na papierze strzępki wspomnień swojej matki, którą uważała za ogromna bohaterkę. Owe zapiski nie miały stanowić przepustki do sławy, czy dużych pieniędzy. Miały być utrwaleniem ciekawych a zarazem dramatycznych losów Mariny Chapman, która jako niespełna 5-letnie dziecko została porwana z rodzinnego domu. Wywieziona w nieznane, a w końcu nie wiadomo dlaczego porzucona przez porywaczy w kolumbijskiej dżungli, musiała odnaleźć się w nowej sytuacji, przyzwyczaić do nowych warunków życia i znaleźć nowe bratnie dusze, którymi okazały się małpy kapucynki.
To one dały jej poczucie bezpieczeństwa, a Marina powoli z dnia na dzień czuła, że staje się jedną z nich, częścią stada. Z jednej strony było to przerażające, lecz z drugiej strony łagodziło ból i tęsknotę w sercu małej bohaterki.
Tak zaczyna się niesamowita, przyprawiająca o ciarki na plecach historia Mariny, która w międzyczasie miała wielokrotnie zmieniane imię, w zależności gdzie się znajdowała. Ta historia, to nie tylko życie dziewczynki w tajemniczej, rządzącej się swoimi prawami dżungli. To dopiero początek niesamowitych, dramatycznych przeczyć, które towarzyszyły jej przez kilka lat, zanim odnalazła dobrych ludzi, którzy się nią naprawdę zaopiekowali i obdarzyli miłością.

Książkę czyta się bardzo szybko. Trudno się oderwać od tak przejmującej historii, tym bardziej frapującej, że jest ona oparta na prawdziwych wydarzeniach. Czytałam i czekałam, aż Marinę w końcu opuszczą kłopoty i jej życie rozjaśni się. Sama bohaterka wielokrotnie w książce zaznacza, że to opatrzność Boża czuwała nad nią i nie pozwalała jej zginąć.
Dodatkowym atutem książki są przepiękne opisy przyrody. Zarówno roślinności, jak i wyglądu, i zachowania się zwierząt. Wiele z nich Marina rozpoznawała na podstawie zdjęć i dopiero wtedy
dowiadywała się jak nazywały się rośliny, które towarzyszyły jej w dżungli, i którymi wielokrotnie żywiła się.
Jedynym minusem dla mnie są troszkę naciągane niektóre spostrzeżenia. Uważam, że są to raczej przemyślenia dorosłej, oczytanej kobiety, niż małego przerażonego dziecka.

„Czułam zapach trawy i wszechobecny ciepły aromat ziemi. Nie byłam w stanie na niczym się skupić...Chciałam umrzeć. W końcu jednak strach i beznadzieja zmieniły się w głód i ostry ból w żołądku zmusiły mnie do pogodzenia się z faktem, że nie zanosi się na to,żebym wkrótce miała odejść z tego świata”

Nie jestem do końca przekonana, czy pięcioletnie dziecko jest zdolne do tego, żeby myśleć o śmierci w stanie zagrożenia, czy raczej płacze i myśli o tym, żeby mama je znalazła.


W książce znajdziemy jeszcze parę podobnych fragmentów, które mimo wszystko nie umniejszają jej wartości. Uważam, że warto sięgnąć po tę pozycję i podziwiać hart ducha, determinację przeżycia i przede wszystkim to, że po tylu okropnych zdarzeniach, tylu latach tułaczki Marina Chapman stała się mimo wszystko piękną, mądrą kobietą, która założyła rodzinę i nie bała się publicznie opowiedzieć swojej dramatycznej historii życia.

Okładka: miękka
Ilość stron: 319
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2013                       Moja ocena: 8/10

Nikos Kazantzakis - "Biedaczyna z Asyżu"

Franciszek syn bogatego kupca Piotra Bernardona wiódł beztroskie, grzeszne życie. Dopiero spotkanie z żebrakiem, którego nazwał Leon, wywróciło jego codzienność do góry nogami. Odmieniło całkowicie jego los. Porzucił marzenia o ślubie z piękną Klarą, liczne podróże, polowania, wszystkie przyjemności, które dotychczas towarzyszyły mu na każdym kroku.
Stał się ubogim materialnie, ale bogatym na duchu człowiekiem. Jego głównym celem w życiu stało się pomaganie innym, miłość do wszystkich bliźnich, a także ubóstwo, post i częsta modlitwa.
Wystawiany przez Boga na próby, z wielkim oddaniem i pokorą pokonywał wszelkie trudności i pokazywał Panu Bogu, że dla niego jest w stanie zrobić wszystko.

„Z im większych nizin wychodzisz, tym wyżej się wzniesiesz. Największą zasługą walczącego chrześcijanina nie są jego cnoty, ale walka, którą musi toczyć, aby zamienić w cnotę swój
bezwstyd,tchórzostwo, brak wiary, złość.”

W codziennych jego wędrówkach i można rzec przygodach, dzielnie towarzyszył mu ów żebrak, nazwany przez Franciszka bratem Leonem. To on co wieczór spisywał na skrawkach papieru, korze, skórach zwierzęcych wszystko to co się zdarzyło, owego dnia. Wszystko to co uważał za godne przekazania innym, lub to o co go prosił Franciszek, żeby zanotował. Brat Leon chciał, aby słowa wypowiadane przez jego towarzysza przetrwały wiecznie, nie poszły w zapomnienie...

„Mówiłem sobie, że jedno Twoje słowo może zbawić jakąś duszę i jeśli go nie przekażę ludziom, ktoś może zostać potępiony z mojej winy” 

Dlatego Leon zapisywał wszystko z wielką gorliwością. Wiedział, że słowa Franciszka będą lekarstwem na zagubione dusze i wielkim podtrzymaniem wiary dla tych, którzy już się nawrócili.
Przeczytanie tej książki było dla mnie ogromną radością. Powieść napisana jest przepięknym językiem, zawiera wiele wspaniałych myśli, opisuje niesamowite wydarzenia, a także cuda, których dokonywał Franciszek. Czytając towarzyszyła mi niesamowita gama, wiele razy sprzecznych uczuć; radości, zadumy, smutku, żalu...
Wielokrotnie odkładałam książkę na bok, żeby wypisać sobie w zeszycie napotkane cytaty. Niestety moja pamięć nie jest doskonała i nie byłam w stanie ich wszystkich zapamiętać, a nie chciałabym, żeby poszły w zapomnienie. Chciałabym zerkać na nie od czasu do czasu i delektować nimi swoją duszę. Chciałabym, żeby w tych naszych niezbyt dobrych czasach wskazywały mi tą drogę, którą powinnam i chcę kroczyć na co dzień.

„Jakaż to rozkosz, nie mieć żadnych pragnień, nie myśleć o samym sobie, zapomnieć nawet swojego imienia i zdać się we wszystkim na wolę Bożą. To jest dopiero prawdziwa wolność”

Okładka: miękka
Ilość stron: 391
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Pax
Rok wydania:2012 
                                                                  Moja ocena: 9/10

33 komentarze:

  1. Nic się nie stało. Ja także nie mam czasu na czytanie i naprawdę aż mi wstyd ile pojawia się postów w miesiącu, ale niestety taki okres... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że wróciłaś. Życzę weny i dużo sił i cierpliwości do prowadzenia bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że wróciłaś. Twoja aktywność na lubimyczytać.pl zdecydowanie mi nie wystarczała:).
    Co do zrecenzowanych właśnie książek to raczej nie sięgnę po nie w najbliższym czasie. Niedawno skończyłam czytać ,,Kwiatki św.Franciszka", więc chwilowo nie mam ochoty na lekturę ,,Biedaczyny z Asyżu", choć myślę, że może to być całkiem ciekawa książka. ,,Dziewczynka bez imienia" wydaje mi się nieco naciągana przez ten ,,dorosły" fragment, który zamieściłaś w swojej recenzji. Rozumiem, że dziecko w takiej sytuacji dorasta o wiele szybciej, niż normalnie, ale ,,znaj proporcje, mocium panie":)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wreszcie jesteś. Zastanawiałam się, czy coś się nie stało, ale widzę, że jest ok ;)
    Cieszę się, że wróciłaś.
    Co do powyższych książek, obie mnie zaciekawiły, więc wpisałam już je na swoją listę : chce przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super, że znów piszesz, widziałam, że jestem aktywna na LC i zastanawiałam się, czemu na bloga już nie zaglądasz :) Co do książek to chętnie przeczytam "Dziewczynkę bez imienia". Trudno uwierzyć, by małe dziecko mogło przetrwać samo w dżungli, niesamowita historia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że znów piszesz, widziałam, że jestem aktywna na LC i zastanawiałam się, czemu na bloga już nie zaglądasz :) Co do książek to chętnie przeczytam "Dziewczynkę bez imienia". Trudno uwierzyć, by małe dziecko mogło przetrwać samo w dżungli, niesamowita historia.

    OdpowiedzUsuń
  7. Miło, że jesteś :) Wiadomo oprócz książek/ bloga każdy ma inne obowiązki, w końcu czytanie/ blog ma być przyjemnością :) Historia tej dziewczynki ogromnie mnie zaintrygowała, może uda mi się ją przeczytać :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miło Cię tu znowu widzieć. Też sporo myślałam ostatnio o Tobie:) Mam nadzieję, że od czasu do czasu będziesz tu zaglądała :)
    A książki ciekawe, szczególnie pierwsza z nich bardzo mnie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję Wam bardzo, że nie zapomniałyście o mnie, mimo że dłuższy czas mnie nie było:))
    Jestem wzruszona!!!
    Dla takich chwil warto chociażby raz na jakiś czas dokonać wpisu na blogu.
    Pozdrawiam Was serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Aguniu moja, jak miło do Ciebie wrócić:)) Cudnie, że jesteś i jak widzisz, nawet takie notatki się sprawdzają. Nie zostawiaj nas tak więcej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko, to Wasze słowa otuchy, to ogólnie Wy mnie zmobilizowałyście, do tego, żebym z powrotem zaczęła zaglądać na blog. Myślałam, że już nie dam rady, ale teraz postaram się chociaż pisać te krótkie notki:)
      Dziękuję Paulinko za wszystko:)))

      Usuń
  11. Czasami tak jest, że inne sprawy nas pochłaniają. Miło, że wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Awiolu, szkoda, ze tych innych spraw jest taki ogrom, a tak mało czasu mamy dla siebie. Dziękuję, że pamiętałaś o mnie i mnie odwiedziłaś:)

      Usuń
  12. Kochana moja Ty wiesz jak ja na Ciebie czekałam, jestem szczęśliwa,że w końcu jesteś i napisałaś!!:) Obie książki z chęcią bym przeczytała, zwłaszcza ostatnią bo właśnie w telewizji leci film o Franciszku z Asyżu :))
    Tak mi tutaj było smutno bez Ciebie,obyś już miała więcej czasu na pisanie:)
    Sciskam i pozdrawiam cieplutko!! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aguś, postaram się teraz częściej zaglądać na blog. Nie wiem jak to będzie z moim czytaniem i pisaniem, ale może chociaż raz na jakiś czas coś skrobnę:)
      Dziękuję Ci bardzo mocno za piękne słowa:))))

      Usuń
  13. Ja ostatnio też cierpię na brak czasu na cokolwiek... Niestety :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że większość osób ma ten sam problem. Takie czasy nastały. Żyjemy w okrutnym pędzie!!

      Usuń
  14. super, że wróciłaś :)) książek nie czytałam, ale chętnie się na nie skuszę, ponieważ obie mnie ciekawią ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje bardzo za słowa wsparcia!!! Zachęcam bo obie są bardzo ciekawe:))

      Usuń
  15. UfF... Kochana, nie strasz nas tak! Bo będzie kara:P:P
    A co do książek, to obie mnie zainteresowały:)
    Pozdrawiam,
    Myśli skrzętnie ukryte...

    OdpowiedzUsuń
  16. Najważniejsze, że wróciłaś. Mam nadzieję, że będziesz tutaj częściej! :) Zainteresowałaś mnie pierwszą pozycją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się, choć wiem, ze będzie ciężko:)

      Usuń
  17. No jesteś wreszcie! Tęskniłam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ale super, że wróciłaś i to z dwoma recenzjami :)
    Trzymam kciuki, by udawało Ci się pisać te recenzje od czasu do czasu.
    I życzę wszystkiego, co najlepsze na te Święta Bożego Narodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, że już wróciłaś :* Powoli, ale jednak :)

    Pierwszy tytuł mnie interesuje. CHCĘ go przeczytać teraz, już, natychmiast!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juz nie mam tej książki Kasiu. Pożyczyłabym Ci ją z wielka chęcią!!

      Usuń
  20. "Dziewczynkę bez imienia" koniecznie muszę poznać. Interesują mnie takie historie.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nareszcie jesteś! Tylko u Ciebie czytam o książkach niebanalnych i wartościowych:) Nie jeden raz zastanawiałam się co u Ciebie i skąd taka długa przerwa w pisaniu, ale już jestem spokojna:) POZDRAWIAM NOWOROCZNIE. Wszystkiego dobrego.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo Iwonko i również życzę Ci wszystkiego co najlepsze w 2014 roku!!!
      Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...