niedziela, 8 września 2013

39. Jarosław Sokół "Czas honoru"



W telewizji publicznej od kilku lat możemy oglądać opowieści o „cichociemnych” w serialu „Czas honoru” Obecnie emitowana jest 6 seria odcinków. W 2011 roku na rynku wydawniczym ukazała się powieść o tym samym tytule napisana przez Jarosława Sokoła, który wraz z Ewą Wencel jest twórcą scenariusza serialu. Czy powieść jest epicką kopią filmu? Autor twierdzi, że nie. Ponoć pomysł na powieść był wcześniejszy od projektu filmowego. Czy książka jest lepsza od serialu? Dla mnie osobiście nie.

Powieść „Czas honoru” ukazuje nam wojenne losy bohaterów od klęski wrześniowej przez wojnę we Francji, w Wielkiej Brytanii, po codzienne życie w okupowanej Warszawie. Jest to saga o losach czterech młodych mężczyzn, których połączyła wojna.

Być człowiekiem honoru, to znaczy wypełniać cały szereg czynności w swojej pracy z poczucia obowiązku, wewnętrznej powinności, nie zaś ze względu na przewidywane korzyści. To znaczy nie zawodzić pokładanego przez innych zaufania i czuć się związanym podjętymi przez siebie obowiązkami.”

Bronek Woyciechowski, syn hrabiego,wychowany przez ojca. Mama była osobą o słabym zdrowiu psychicznym, próbowała popełnić samobójstwo, dlatego hrabia umieścił żonę w zamkniętym zakładzie w Szwajcarii.
Od najmłodszych lat Bronek brał udział w różnego rodzaju polowaniach na dziką zwierzynę, co spowodowało, że był świetnym strzelcem. W związku z tym po powrocie do okupowanej Warszawy został wcielony do plutonu egzekucyjnego podziemia. Wykonywał wyroki na zdrajcach ojczyzny.
Z Dobrzan, rodzinnego majątku uciekł wraz z łowczym i przyjacielem domu Achmatowiczem. Przekroczyli granicę polsko-węgierską i udali się do Budapesztu, a stamtąd do Bukaresztu, gdzie spotykali Władka i Michała Konarskich.

Michał i Władek Konarscy, pochodzili z rodziny „ gdzie stężenie patriotyzmu przekraczało najbardziej wyśrubowane normy krajowe” Michał lekkoduch i podrywacz. Wojna „uratowała” go od rozpoczęcia żmudnych studiów medycznych i zerwania kontaktów z dziewczynami robiącymi mu aluzje matrymonialne. Początkowy strach, który ogarniał go na myśl o skokach ze spadochronem i walce w okupowanej Polsce po pewnym czasie ustąpił. Michał stał się dojrzałym mężczyzną i wykazywał się ogromnym sprytem w walce z okupantem.
Władek, zawodowy żołnierz Wojska Polskiego, w stopniu porucznika, patriota o wielkim sercu i odwadze, kontrolował na bieżąco wszystkie poczynania młodszego brata, Michała.
Po tygodniu wojny, na prośbę ojca Władek wywiózł Michała z bombardowanej Warszawy. Ruszyli do Pińska, do wuja Tolka. Niestety i Pińsk nie był bezpiecznym miejscem. Chłopcy wraz z wujem uciekli przed żołnierzami NKWD, kierując się na południe okupowanej Polski, w stronę rumuńskiej i węgierskiej granicy. W planach mieli dotrzeć do Francji, gdzie rozpoczęto organizować Polskie Siły Zbrojne. W Bukareszcie spotykali Bronka i łowczego Achmatowicza. Wraz z nimi na statku „Patia” dotarli do Francji, a stamtąd udali się do Glasgow.

Janek Markiewicz, absolwent architektury, syn praskiego fotografa. Od października 1939 roku przebywał w niewoli sowieckiej, w Starobielsku. Za wszystkie banknoty, które posiadał kupił od wartownika paczkę bibułek do skręcania papierosów i ołówek. „Szkicował na nich obrazy nieludzkiego świata, jakiego nie widział nikt przed nim” Jego zdolności manualne zostają później wykorzystane do fałszowania dokumentów i pieczęci. Talent Janka szybko został zauważony w niewoli , dzięki czemu stał się jednym z ważniejszych mieszkańców obozu. „Każdy chciał mieć własny portret, który można było wysłać razem z listem do rodziny” W czerwcu 1940 roku został przeniesiony do obozu w Griazowcu, następnie do „Małachówki”, aż w końcu dotarł do Glasgow.

W Glasgow była organizowana Polska Szkoła Wywiadu, która miała przygotować pod każdym względem, przyszłych „Cichociemnych” do walki z III Rzeszą. Po kilkumiesięcznym kursie Janek, Bronek, Michał i Władek, zostają przerzuceni do okupowanej Polski. W tym momencie rozpoczyna się pełna akcja, walka o życie i wolność...

Czas honoru” to książka, która w prosty sposób przedstawia nam wydarzenia rozgrywające się podczas II wojny światowej, a dokładnie w latach 1939-1942. Nie ma w niej szczegółowo opisanych miejsc i zdarzeń historycznych, dokładnych dat, dlatego powieść tą czyta się raczej jak książkę przygodową, a nie wybitne dzieło historyczne, z którego można czerpać wiedzę na temat tego strasznego okresu w dziejach ludzkości. Troszkę brakowało mi rozwinięcia niektórych akcji, czułam że są one napisane pobieżnie. Dodatkowo dopatrzyłam się błędu w treści, a mianowicie zamieniono nazwiska Pań Konarskiej i Krasowskiej (str. 226) i małych nieścisłości ( str.58), kiedy to na początku wiosny Władek, Michał i Bronek zostali przeniesieni na Linię Maginota, gdzie każdego ranka wychodziło się na patrol rozpoznawczy. Były to wycieczki po prowiant, do opuszczonych domów, których spiżarnie przepełnione były żywnością.

To tutaj żołnierze kapitana Lasalle'a uzupełniali swoje manierki winem. Kiedy wracali z patrolu rozpoznawczego, pasy zwisały im niemal do kolan. Przeważnie ciągnęli też dwukołowy wózek wyładowany serami i świeżymi owocami z opuszczonych ogrodów”

Ciekawa jestem co to są za cudowne ogrody, w których już na początku wiosny rosną świeże owoce?!

W książce najbardziej urzekły mnie i rozbawiły fragmenty dotyczące pobytu bohaterów we Francji, która prowadziła tzw. Sitzkrieg, czyli wojnę na siedząco. Każda próba interwencji zbrojnej chłopców, była źle postrzegana przez Francuzów i kończyła się reprymendą dla nich, czego nie mogli zrozumieć. Okrzyknięto ich nie dzielnymi żołnierzami, tylko buntownikami, którzy chcą wprowadzić chaos w miarę pozytywnych stosunkach francusko-niemieckich.
Dodatkowo dużym plusem dla powieści są w miarę dokładnie przedstawione portrety psychologiczne bohaterów.

Serial wywarł na mnie większe wrażenie. Bardziej trzymał mnie w napięciu, dostarczał dużej dawki adrenaliny, powodował powstanie gęsiej skórki na moich rękach oraz wewnętrzny niepokój. Mimo wszystko uważam, że warto sięgnąć po powyższą powieść, która opowiada o trudnych losach młodych chłopaków, wystawionych na ogromną próbę życiową. O ich odwadze, poświęceniu dla ojczyzny, o tym jak często przerażeni, wyczerpani, narażając swoje życie walczyli o wolność...wolność dla nas.

Okładka: twarda
Ilość stron: 399
Wydawnictwo: Zwierciadło
Rok wydania: 2011

                                                                  Moja ocena: 7/10

                                                                    Książka przeczytana w ramach wyzwań:
                                                         "100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią"
                                                „Czytamy i polecamy”, „Pierwsze słyszę”,
                                           „Polacy nie gęsi, czyli czytajmy polską literaturę”
                                                                             oraz   „Z półki 2013”
                                            „Wojna i...literatura” i "Czytaj, to się opłaca"

                                   

sobota, 31 sierpnia 2013

38. Mark Watson "Jedenaście"

Czym właściwie jest przeznaczenie? Mgiełką, wiatrem, jedwabiem lekkim jak piórko, czy raczej czymś nieodwracalnie wyrytym w jakimś niezniszczalnym kamieniu?
Czy wierzycie w przeznaczenie, w to, że dobro powraca do każdego człowieka ze zdwojoną siłą? Zastanawialiście się kiedyś jakby potoczyło się Wasze życie, gdybyście w pewnym jego momencie podjęli zupełnie inna decyzję? Jakie znaczenie mają najdrobniejsze kroki, które wykonujemy na co dzień? Czasami nawet mogą one mieć wpływ na zmianę losów drugiego człowieka?
Chris Cotswold, nazwisko głównego bohatera „odegrało kluczową rolę w nawiązaniu trzech najważniejszych w jego dotychczasowym życiu przyjaźni:Bec, Matildę i Russella poznał wyłącznie dzięki temu, że alfabetyczny system rejestracji umieścił ich nazwiska, jedno pod drugim, na tej samej liście czwartoklasistów”
Utworzyli „bandę czterech” Całą czwórką wyjeżdżali na wakacje, pracowali jako wolontariusze, spędzali razem każdą wolną chwilę, po prostu stanowili nierozłączną całość.
Powtarzali sobie, że za bardzo się wzajemnie cenią, żeby ryzykować i nawiązywać między sobą romanse. Jednak była to tylko kwestia czasu. Bec związała się z Russellem, a Chris z Matildą. Życie całej czwórki układało się wspaniale. Miłość, przyjaźń rozkwitała, każdy z nich był zadowolony z tego co przynosi im kolejny dzień. Niestety ta sielanka nagle skończyła się. Wystarczył jeden ułamek sekundy nieuwagi, żeby zniszczeniu uległo wszystko, co do tej pory osiągnęła w życiu „banda czterech” Chris znany z tego, że zawsze do wszystkich wyciągał pomocną dłoń, nie mógł sobie darować, że stał się sprawcą nieszczęścia. Dręczyły go niesamowite wyrzuty sumienia. W związku z tym postanowił przenieść się z Australii do Londynu. Aby wymazać jak największą ilość wspomnień, zmienia nawet swoje dane osobowe. Staje się Xavierem Irleandem ( XI). Podejmuje pracę w stacji radiowej, gdzie razem z kolegą Murrayem, prowadzą audycję „Rozmowy nocą”

W samym Londynie istniała potężna rzesza ludzi, którzy nie spali w nocy z różnych powodów:grafików pracy, niezwykłych hobby, poczucia winy, strachu, choroby, oraz-rzecz jasna-sympatii dla jego programu”

Służy pomocą i radą sfrustrowanym londyńczykom. Na co dzień niestety jest zamkniętym w sobie , unikającym kontaktu z innymi, nie potrafiącym sobie poradzić z demonami przeszłości mężczyzną. Pewnego dnia Xavier jest świadkiem pobicia Frankiego Carstairsa. Paraliżujący strach, wspomnienia podpowiadają mu, żeby nie wtrącał się bezpośrednio w życie innych osób, bo kolejny raz wpakuje się w kłopoty. Ucieka pozostawiając chłopca bez pomocy...
Ta decyzja okazała się punktem zwrotnym w życiu Xaviera, ale nie tylko. Wpłynęła również na życie innych osób. Nastąpiła lawina kolejno po sobie następujących wydarzeń, której nie szło zatrzymać. Poznajemy historię jedenastu zupełnie obcych sobie ludzi, których losy krzyżują się ze sobą, stanowiąc wzajemną zależność, prowadząc do różnych, niekoniecznie pozytywnych wydarzeń, stanowiących ciąg przyczynowo-skutkowy, czyli tzw. efekt motyla.

Mark Watson jest znanym brytyjskim komikiem, dziennikarzem i powieściopisarzem. Często występuje w programach telewizyjnych BBC Two i radiowych BBC Radio 4, lub Radio 5 live. Jest autorem czterech powieści, z których największą popularność przyniosła mu książka „Jedenaście”.

Jedenaście” jest niesamowita lekturą. Jestem zachwycona pomysłowością i oryginalności autora. XI bohaterów, XI rozdziałów i Xavier Irleand w roli głównej. Zaczynając czytać myślałam, że będzie to następna błaha historia, znużonego życiem człowieka. Tymczasem otrzymałam wspaniałą powieść o przeznaczeniu, miłości, przyjaźni i ...grze w scrabble. Powieść, która udowadnia, że jeżeli chcemy, to w każdym momencie naszego życia możemy naprawić swoje błędy.
Książka napisana jest prostym językiem, czasami w treści przewijają się wulgaryzmy, ale na szczęście nie ma ich zbyt dużo. Mimo że bieżąca historia życia Xaviera przeplatana jest wspomnieniami z Australii i dodatkowo autor wprowadza dużą gamę nowych osób, nie zakłóca nam to klarownego odbioru treści. Wszystko jest tak świetnie przedstawione i połączone ze sobą, że zapewniam Was, nie pogubicie się podczas czytania. Szkoda tylko, że Mark Watson pobieżnie przedstawił nam kolejnych bohaterów, skupiając się bardziej na ich poczynaniach, a nie na portretach psychologicznych.
Dodatkowo autor dla pobudzenia wyobraźni, a tym samym zmuszając nas do chwili refleksji wprowadził otwarte zakończenie. Zakończenie, które zaskakuje, wywołuje zdziwienie, dreszczyk emocji i po prostu zwala z nóg czytelnika.
Jeżeli macie ochotę zagłębić się w powieść, która zmusi Was do przemyśleń nad własnym życiem, a także odnośnie decyzji, które jesteśmy zmuszeni podejmować na co dzień, to sięgnijcie po tę książkę. Zapewniam, że swoją oryginalną treścią, czasami smutną, czasami okraszoną lekkim humorem, swoim niesamowitym klimatem, oczaruje Was, a kiedy przewrócicie ostatnia stronę, będziecie czuli niedosyt i powiecie czemu to już koniec...
Przynajmniej taka była moja reakcja.


Okładka: miękka
Ilość stron: 288
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
                                                          Moja ocena: 8,5/10



                                     
       Książka przeczytana w ramach wyzwań:

                                    "100 książek, które trzeba przeczytać przed śmiercią"
                                         „Czytamy i polecamy”, „Pierwsze słyszę”,
                                         „Czytamy powieści obyczajowe”, „Z półki 2013”
                                         "Z literą w tle", "Czytaj, to się opłaca"
                                   


poniedziałek, 26 sierpnia 2013

37. Lauren Willig "Ashford Park"


Ashford Park łączy wszystko, co sprawia, że kobieta czyta i marzy: wielką, bolesną miłość, rodzinny dramat i skrywane sekrety” te słowa widnieją na tylnej okładce książki. Pod nimi można przeczytać mnóstwo pozytywnych, ogromnie zachęcających nas do przeczytania rekomendacji Redaktor  Naczelnych światowych wydawnictw. Książka porównywana jest nawet do „Pożegnania z Afryką” Karen Blixen. Takiemu opisowi, takim rekomendacjom trudno się oprzeć, nie zakupić książki i nie zagłębić się w jej treść. Tak też zrobiłam i ...rozczarowałam się niezmiernie.

Adeline Gillecote wychowywała się u wujostwa, lorda i lady Ashford, gdyż jej rodzice zginęli w wypadku, pod kołami omnibusa w 1906 roku, gdy dziewczynka miała 5 lat. Dorastała w towarzystwie 7 letniej kuzynki Beatrice, która była najbliższa jej sercu, oraz młodszego kuzynostwa. Beatrice od najmłodszych lat była zawsze faworyzowana. Nawet jako nastolatka miała zakaz podejmowania jakichkolwiek prac, żeby tylko nie zniszczyła sobie delikatnych rąk. Wolno jej było tylko doglądać gospodarstwa. Addie za to była traktowana przez ciotkę jak „kukułcze jajo” Żyła na marginesie domu państwa Ashford. Ciągle przypominano jej, że jest obca,a pod dach słynnej rezydencji, przyjęto ją tylko z litości, a nie z miłości.
Kiedy obie dziewczynki dorastają ich przyjaźń na skutek nieprzyjemnego incydentu ulega zniszczeniu. Addie zostaje w Londynie, podejmuje pracę w wydawnictwie. Bea natomiast wraz z małżonkiem wyrusza do Kenii. Obie pewne są, że już nigdy więcej nie spotkają się. Jakże zdziwiona jest Addie, kiedy pewnego dnia, po 6 latach od wyjazdu Beatrice, otrzymuje depeszę z Afryki:

Przyjedź. Bez Ciebie zupełnie się pogubiłam. Bea”

Jakże można zignorować takie słowa. Słowa pełne rozpaczy. List zawiera jeszcze kilka krótkich zdań, które wzmagają ciekawość Addie. Dziewczyna zostawia narzeczonego, pracę i rusza pełna niepokoju, na ratunek kuzynce...

Drugą bohaterką jest Clemmie, 34 latka, pracująca w kancelarii adwokackiej, w Nowym Jorku, która w 99 rocznicę urodzin babci Addie, w 1999 roku, zaczyna się interesować przeszłością rodzinną. Skrzętnie ukrywane przez jej mamę i ciotkę tajemnice powoli zaczynają wychodzić na jaw i układać się w całość, tworząc ciekawą, pogmatwaną historię rodzinną.

„Ashford Park” to powieść, podzielona na dwa tomy. Jeden zatytułowany jest „Ashford”, a drugi „Kenia”. Każdy tom zawiera niedługie rozdziały, opatrzone tytułem. Tytuł to miejsce akcji i data, Jest to bardzo ważne, gdyż akcja książki toczy się dwutorowo i gdyby nie ten zabieg moglibyśmy się troszeczkę pogubić. Oprócz wczesnych lat XX wieku, systematycznie przenosimy się do 90-tych lat tegoż wieku. Książka napisana jest prostym językiem, obfituje w dużą ilość dialogów.
Zagmatwane związki miłosne, skrzętnie ukrywane tajemnice rodzinne i w miarę dobrze przedstawione portrety psychologiczne sprawiają, że powieść czyta się bardzo szybko, ale jednak bez większego zaciekawienia, bez fascynacji. Odkładałam książkę na bok i wcale nie korciło mnie, żeby dowiedzieć się jak potoczą się dalsze losy bohaterów. Dodatkowo postać Beatrice bardzo mnie drażniła. Zastanawiałam się, jak można być taką egoistką. Skąd w niektórych znajduje się tyle próżności, złości i chęci dokuczania innym. 
Zdziwiona jestem także, bo na okładce znalazłam jeszcze opis „Ta przebogata w historyczne szczegóły powieść...” niestety ja tych historycznych szczegółów w tej książce nie wyłapałam. Owszem w jednym momencie pojawia się rozmowa między wujostwem Ashford, na temat wybuchu I wojny światowej, a poza tym znalazłam jeszcze tylko ten cytat odnośnie wojny:
„Oranżerie i ogrody zostały przeorane i oddane pod uprawę warzyw, a niedoszłe debiutantki więdły i marniały, tracąc swoje najlepsze lata, podczas gdy dookoła szalała wojna”

Drugi tom zatytułowany jest „Kenia”, chociaż akcja toczy się równocześnie w Kenii w latach 1926-1927, jak i w Nowym Jorku w 1999 roku. Spodziewałam się, że odnajdę w tej części czarujący opis tajemniczego kontynentu afrykańskiego, a tymczasem oprócz paru wzmianek o zajmowaniu się plantacją kawy przez męża Beii, wyprawą na polowanie, oraz o tym że było gorąco i ciągle panie miały zakurzone suknie, w ogóle nie wiedziałabym, że znajdujemy się w Afryce.
Tak, wiem, jestem złośliwa, ale jeżeli ktoś decyduje się umieścić takie zachęcające, wychwalające tę powieść opisy na przedniej, tylnej okładce i jakby tego było mało jeszcze na skrzydełkach okładki, to znaczy, że książka ta naprawdę jest niesamowita i godna polecenia.
Nie zachęcam, nie odradzam. Niech każdy z Was zadecyduje, czy ma ochotę przeczytać tę powieść. Myślę, że jeżeli ktoś sięgnie po książkę z nastawieniem, że za chwilę będzie czytał romans, przeplatany tajemnicami, intrygami rodzinnymi, to na pewno nie będzie rozczarowany i powyższa lektura sprawi mu przyjemność.

Okładka: miękka ze skrzydełkami
Ilość stron: 413
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2013

                                                 Moja ocena: 5,5/10


                                            Książka przeczytana w ramach wyzwań:
                                         „Czytamy i polecamy”, „Pierwsze słyszę”,
                                         „Czytamy powieści obyczajowe”, "Trójka e-pik"
                                         "Z literą w tle", "Czytaj, to się opłaca"
                                   



sobota, 24 sierpnia 2013

36. Nominacje !!

Około miesiąca temu zostałam nominowana przez trzy osoby, do wzięcia udziału w popularnych zabawach blogowych. Serdecznie dziękuję autorkom blogów  http://atena-literaplog.blogspot.com/,
http://blank-librophilia.blogspot.com/ i http://opowiemcibajkee.blogspot.com/, i równocześnie bardzo przepraszam za to, że tak długo nie odpowiadałam na Wasze pytania. Niestety w miesiącu sierpniu prawie w ogóle nie jestem aktywna, jeśli chodzi o blogowanie. Mam coraz większy problem z tym, żeby  pogodzić pracę i obowiązki z prowadzeniem bloga. Jeszcze raz serdecznie przepraszam i zapraszam do przeczytania moich odpowiedzi.



Nominacja od: http://blank-librophilia.blogspot.com/

Zasady:
Podziękować nominującemu bloggerowi.
Pokazać logo nagrody u siebie
Ujawnić 7 faktów o sobie

                  


  1. Nie znoszę hałasu. Przeszkadza mi ryk telewizora, hałas dochodzący zza okna. Na
    moje nieszczęście mieszkam przy jednej z głównych ulic mojego miasta.
  2. Nie przeklinam, ale za to często powtarzam takie słowa jak: „makabra”, „kurczaczki”
  3. Mam kochanego pieska Tofika, rasy Yorkshire Terrier.
  4. Rzadko przemieszczam się korzystając z miejskiej komunikacji lub własnego autka.
    Staram się wszędzie dotrzeć spacerkiem. Chociaż czasami to przypomina bieg, a nie spacerek.
  5. Bardzo szybko się wzruszam i często płaczę, mimo iż na co dzień jestem bardzo pogodną osobą.
  6. Bardzo lubię jeść owoce, a najchętniej czereśnie (mniam)
  7. W górach pierwszy raz byłam mając 8 miesięcy. Mój dziadziuś był przewodnikiem i
    przodownikiem turystyki, i starał się zarazić mnie swoją pasją już od najmłodszych lat mojego życia. (udało mu się!!)


                                                                                     

1.   Czy wierzysz, że zwykłe rzeczy, takie codziennego użytku, mogą przynosić
szczęście, albo pecha?
                                        Nie, w żadnym wypadku.

2.  Dlaczego polski (malarz, pisarz, aktor, reżyser) zwykle znaczy gorszy
nawet dla Polaków?
            Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego nie doceniamy i nie szanujemy naszych
            rodzimych artystów. Cieszę się tylko, że ja nie należę do grona tych osób.


3.  Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa, taka, którą pamiętasz
do dziś i często do niej wracasz?
Pamiętam wiele książek z dzieciństwa, ale nie powracam do nich i nie czytam ich powtórnie. Jedynie „O psie, który jeździł koleją” i Dzieci z Bullerbyn” czytałam
dwukrotnie, ale to dlatego, że drugi raz czytałam je mojemu 9-letniemu synkowi.

4.  Co najbardziej cenisz w ludziach?
Kiedy potrafią wyciągnąć pomocną dłoń do drugiego człowieka, brak egoizmu,
prawdomówność, uczciwość, pracowitość...

5. Dokończ zdanie: Czytam, bo…
nie wyobrażam sobie życia bez czytania. Zagłębiam się w treść książki i
przepadam. Zapominam o kłopotach, przenoszę się w inny świat. Mój świat...

6. Jak wyglądały najwspanialsze wakacje w  Twoim życiu?
Są jeszcze przede mną i najprawdopodobniej będą one w przyszłym roku.

7.  Co sądzisz o znajomościach zawieranych przez Internet?
Wiele z nich bardzo sobie cenię. Poznałam w ten sposób wspaniałe osoby,
chociaż wiem, ze trzeba uważać, bo nie zawsze każda nowo poznana osoba może
być tym, za kogo się podaje.
8.  Czy uważasz, że w dzisiejszym świecie jest miejsce dla prawdziwej
przyjaźni?
                Oczywiście, że tak!

9.  Gdybyś miał wybór, gdzie, kiedy i jako kto chciałbyś się urodzić?
Jestem zadowolona z tego co mam i nigdy nie myślałam, żeby urodzić się w
innym miejscu, w innym wcieleniu.

10. Czym są dla Ciebie marzenia?

         Lubię marzyć. Marzenia odrywają mnie szarej rzeczywistości, podnoszą na duchu,
         dodają sił do dalszego działania, do ich spełniania...

11.  Co najbardziej lubisz w swoim narodzie?

       Solidarność. Jak potrzeba, to potrafimy działać razem i pokazać innym, że
       damy radę przezwyciężyć wiele problemów. Dopiero wtedy wyciągamy pomocną
       dłoń do drugiego człowieka. Szkoda, że na co dzień nie jesteśmy dla siebie życzliwi...

                                                            




  1.   Twój ulubiony bohater książkowy, czym cię uwiódł?

    Nie mam ulubionego bohatera książkowego.


    2. Co skłoniło Cię do założenia bloga?
       Chęć podzielenia się z innymi moimi odczuciami po przeczytaniu kolejnej książki,
        zawarcia znajomości z ludźmi, którzy kochają książki tak samo, jak ja.
        W moim otoczeniu raczej nikt nie lubi literatury, a sama myśl o przeczytaniu
        czegokolwiek, wywołuje u znajomych gęsią skórkę. Ostatnio nawet usłyszałam takie
        słowa „ Wiesz, mnie jakby nawet płacili ciężkie pieniądze, to i tak nie przeczytałbym
        niczego...”

  1. Podaj trzy tytuły doskonałe, Twoim zdaniem, na poprawę humoru.

    Nianiek, czyli facet do dziecka”-Holly Peterson
    Żadna z książek, które niedawno przeczytałam nie kwalifikuje się, jako rozweselacz.
    Raczej większość z nich, to wyciskacze łez. Dlatego podałam tylko jeden tytuł.
  1. I dla odmiany jeden wyciskacz łez.

    Tańcząc na rozbitym szkle”-Ka Hancock
  1. Gdybyś miała napisać kiedyś książkę o czym by była?

    Nie wyobrażam sobie, żebym miała kiedyś napisać książkę.
  1. Gdybyś mogła na jeden dzień przenieś się do świata z książki, jaka
    książka by to była?

    Na pewno jakaś książka podróżnicza. Marzę o dalekich podróżach.
  1. Twój ulubiony autor i dlaczego to właśnie on/ona?

    Kiedyś bardzo lubiłam książki Kraszewskiego i uważałam , że jest moim ulubionym
    autorem. W obecnej chwili odkrywam tak wielu wspaniałych autorów, że
    trudno wskazać na tego jednego, że to właśnie on.
  1. Jaki zapach kojarzy Ci się z dzieciństwem?
            Zapachy potraw, które gotowała moja babcia. Zapach „gór” gdyż tam najczęściej
            spędzałam z babcią i dziadziusiem każde wakacje.

    9. Jeśli mogłabyś wybrać dowolne miejsce na ziemi w którym 
         mogłabyś zamieszkać gdzie by się znajdowało?
    W Polsce oczywiście, ale gdzieś na peryferiach miasta, w małym, przytulnym domku,
    blisko lasu.
  1. Co sądzisz o modzie na erotyki?

    Jak na razie nie czytałam żadnej z nich i jakoś wcale mnie do literatury erotycznej
    nie ciągnie. Oczywiście uważam, że wszystko jest dla ludzi i jak ktoś lubi, to proszę
    bardzo niech czyta...
    11. Co w sobie lubisz najbardziej? 

    Trudne pytanie... Raczej nic...

 Nie nominuję nikogo,  bo wszyscy znani mi bloggerzy brali już udział w tych zabawach. Jeśli jednak ktoś jest chętny i chciałby wziąć udział w nominacji, to zapraszam do odpowiedzi na te same pytania, które ja otrzymałam.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...